Każda psia bitka poprzedzona jest dłużej lub krócej trwającym rytuałem. Nie zawsze jest on jednak dla człowieka czytelny. Pamiętaj, że najeżony grzbiet, sztywny chód i odciągnięte lekko w tył kąciki warg nie wróżą niczego dobrego. Czasem całość odbywa się tak błyskawicznie, że nagle masz przed sobą warczącą kulę, w której z trudem jesteś w stanie odróżnić swojego psa. Zwierzęta trzeba spróbować rozdzielić, co wcale nie jest takie łatwe. Wołanie nie zda się na wiele, Twój pies nie może na nie zareagować, gdyż przeciwnikowi wyda się wtedy słabszy. Naturalnie, doskonale działa wiadro zimnej wody, ale na ogół nie chadza się na spacery z wiadrem! Bicie kłębowiska łap, ogonów i zębów także niewiele daje — pies odczytuje ból jako pochodzący od napastnika i jeszcze bardziej go to rozwściecza. Mniejsze psy można spróbować złapać za kark i odciągnąć, ale to wymaga niemałej odwagi i może się skończyć pogryzieniem. Najlepszym sposobem jest schwytanie psa za ogon (jeżeli pies nie ma ogona, to za tylną łapę), każdy swojego, i odciąganie go do tyłu.

Po bójce obowiązują mniej więcej podobne zasady postępowania jak po wypadku samochodowym. Skaleczenia, a nawet większe rozdarcia skóry nie są specjalnie groźne, chociaż niejednokrotnie wyglądają strasznie. Szczególnie silnie krwawią uszy. Nieraz pojawia się w naszej lecznicy obryzgany od stóp do głów krwią właściciel zabijaki, któremu przeciwnik naderwał ucho. Pies jest rozdrażniony kapiącą krwią i potrząsając łbem rozbryzguje ją na wszystko dookoła.

Najbezpieczniej będzie, jeżeli psa po stoczonej walce zaprowadzisz jednak do weterynarza, zwłaszcza w przypadku, gdy na Twojego małego psiaka napadł pies dużo większy. Dziury po jego kłach są najczęściej głębokie i wąskie, często ulegają zakażeniu. Weterynarz będzie psa kurował antybiotykami.
Jeżeli 2-3 dni po wypadku zauważysz, że pies zachowuje się markotniej niż zwykle i, co gorsza, ma podwyższoną temperaturę, natychmiast udaj się z nim do lekarza.