Bezpośrednio po wypadku pies może jeszcze normalnie stać i chodzić. Bóle pojawiają się dopiero po ustaniu działania szokowego znieczulenia. Musisz jednak opisać weterynarzowi, jak wyglądały pierwsze chwile, gdyż jeżeli początkowo pies mógł chodzić, to raczej mało prawdopodobne jest, by miał, na przykład, połamane łapy.
Jeżeli pies silnie krwawi, trzeba spróbować zatamować krwotok. Zranioną kończynę należy ucisnąć ponad miejscem krwawienia, pamiętając jednakże, by opaskę zaciskową rozluźniać od czasu do czasu, jeśli pies natychmiast nie znajdzie się u weterynarza (co jest konieczne). W przypadku ran na tułowiu najlepiej poprosić kierowcę, który psa potrącił (jeżeli się zatrzymał) o paczkę z bandażami i silnie owinąć krwawiące miejsce. Jeżeli nie można tego zrobić, trzeba położyć bandaże na ranie i silnie przyciąć.
Gdy pies nie jest w stanie się podnieść, staraj się przetransportować go do lekarza w możliwie nie zmienionej pozycji, by nie spowodować ewentualnych dalszych uszkodzeń.

Do weterynarza musisz trafić jak najszybciej. Pamiętaj, nawet jeżeli pies wydaje się początkowo zdrowy, może się zdarzyć, że ma krwotok wewnętrzny. Odsuń dolną powiekę psa i sprawdź worek spojówkowy — powinien mieć kolor bladoróżowy. Jeżeli z chwili na chwilę barwa blednie, wetery-narz potrzebny jest natychmiast. Wówczas gdy pies wydaje się być cały i zdrowy, po krótkim spacerze jest w coraz lepszym stanie, a ponadto odda nie zawierające krwi mocz i kał, to powoli możesz zacząć oddychać z ulgą. Mimo to wizyta u weterynarza jest godna polecenia, choćby w celu przeprowadzenia ogólnych oględzin i ewentualnego opatrzenia powierzchownych ran.
Po powrocie do domu możesz wreszcie psa podopieszczać. Daj mu coś dobrego do jedzenia i porozmawiaj z nim trochę. Jego dusza też musi wrócić do równowagi.

Gdy pies już zaśnie, wyczerpany strasznymi przeżyciami, zastanów się, jak mogło dojść do wypadku. Pamiętaj, z całą pewnością Ty jesteś winien. Ty możesz przewidywać sytuację, pies nie, więc to Ty powinieneś wiedzieć, żeby w pobliżu ulicy nie spuszczać psa ze smyczy, bo przecież w każdej chwili po drugiej stronie może się pojawić oszałamiająco pachnąca cocker spanielka, dla której Twój doberman straci głowę do cna i rzuci się wprost pod nadjeżdżające auto. Pamiętaj, Twoim obowiązkiem jest myślenie „o jeden krok do przodu”.